Dzisiejsza data, 4 października, to dzień, który w kronikach muzyki zapisał się wybitnie kontrastowo. Z jednej strony przyniósł nam jedną z największych strat w historii rocka psychodelicznego i bluesa, z drugiej obdarował nas premierami niezwykle udanych, mrocznych albumów i thrashowych singli. Przygotujcie się na solidną dawkę muzycznej historii, podkręćcie głośniki i sprawdźcie, co dokładnie wydarzyło się tego dnia na przestrzeni dekad.
Dzień pożegnań i wielkich sukcesów na brytyjskich listach
Najsmutniejszy dzień psychodelicznego rocka – śmierć Janis Joplin (1970)
Nie da się pisać o 4 października, nie wspominając o tragicznym wydarzeniu, które wstrząsnęło całym muzycznym światem. Tego dnia w 1970 roku odeszła Janis Joplin, posiadaczka jednego z najbardziej charakterystycznych, chropowatych i przepełnionych emocjami głosów w historii rocka. Amerykańska wokalistka została znaleziona martwa w pokoju hotelowym w Los Angeles z powodu przedawkowania heroiny. W tamtym czasie artystka intensywnie pracowała nad nowym materiałem studyjnym. Jej pośmiertnie wydany album „Pearl” z legendarnym utworem „Me and Bobby McGee” stał się absolutnym klasykiem i zdominował listy sprzedaży, udowadniając jak gigantyczną stratą dla rock and rolla była jej przedwczesna śmierć.
Triumf The Beatles i kultowe „Abbey Road” (1969)
Dokładnie rok wcześniej, 4 października 1969 roku, na wyspach brytyjskich działy się rzeczy historyczne dla sceny rockowej. Ostatni nagrany przez kwartet z Liverpoolu album studyjny, słynne „Abbey Road”, dotarł na sam szczyt brytyjskiej listy sprzedaży, gdzie utrzymał się przez imponujące jedenaście tygodni. Płyta z ikonicznym zdjęciem muzyków przechodzących przez londyńskie przejście dla pieszych do dziś pozostaje jednym z najbardziej wpływowych i rozpoznawalnych wydawnictw w dziejach muzyki popularnej.
Mrok, ciężar i progresja na sklepowych półkach – rocznice premier
Czwarty października to również doskonała data dla fanów znacznie cięższych, metalowych klimatów. Wytwórnie płytowe i sami muzycy chętnie wybierali ten dzień na wypuszczenie w świat swoich dopracowanych, bezkompromisowych dzieł.
Glenn Danzig uderza z albumem „Danzig 4” (1994)
W 1994 roku, dokładnie 4 października, do sklepów muzycznych trafił czwarty studyjny krążek amerykańskiej formacji Danzig, zatytułowany po prostu „Danzig 4” (znany w wielu kręgach również jako „Danzig 4P”). Było to ostatnie wydawnictwo nagrane w klasycznym, oryginalnym składzie zespołu, zawierające potężną dawkę dusznego, osadzonego w bluesie heavy metalu. Utwory takie jak „Cantspeak” czy „Until You Call on the Dark” utrwaliły pozycję Glenna Danziga jako naczelnego wizjonera gotyckiego i okultystycznego wcielenia muzyki gitarowej.
Lamb of God wypuszcza singiel „Now You’ve Got Something to Die For” (2004)
Dekadę później, 4 października 2004 roku, mistrzowie nowoczesnego groove metalu z grupy Lamb of God uderzyli potężnym singlem „Now You’ve Got Something to Die For”. Utwór promujący kultową dziś płytę „Ashes of the Wake” natychmiast stał się żelaznym punktem koncertów. Agresywne riffy Marka Mortona i Williego Adlera, połączone z wściekłym, charakterystycznym wokalem Randy’ego Blythe’a, zdefiniowały bezkompromisowy kierunek, w którym na początku XXI wieku podążyła Nowa Fala Amerykańskiego Heavy Metalu.
Kosmiczny death metal od Blood Incantation (2024)
Zaledwie dwa lata temu, 4 października 2024 roku, na rynku ukazał się monumentalny album „Absolute Elsewhere” autorstwa amerykańskiej grupy Blood Incantation. Wydawnictwo, złożone zaledwie z dwóch ponad dwudziestominutowych kompozycji, udowodniło, że progresywny death metal ma przed sobą ogromne pole do eksperymentów. Płyta z miejsca zdobyła uznanie krytyków branżowych, fantastycznie łącząc dźwiękową brutalność ze skomplikowanymi strukturami rodem z awangardowego rocka lat siedemdziesiątych.
Obecnie, jesienią 2026 roku, świat ciężkich brzmień ani myśli zwalniać tempa, a globalna machina koncertowa działa na najwyższych obrotach. Na gigantycznych światowych stadionach wciąż królują niezniszczalni weterani, tacy jak formacja Iron Maiden, która wyprzedaną trasą „Run For Your Lives” celebruje pięćdziesięciolecie istnienia, gromadząc pod sceną kolejne generacje fanów głodnych brytyjskiego heavy metalu. Z kolei na polskich scenach klubowych na dobre rozkręcił się bardzo intensywny sezon jesienny. Krajowe zespoły deathmetalowe, stonerowe i progrockowe pakują sprzęt i ruszają w trasy po największych miastach, pokazując, że polski underground tętni świeżą energią. To idealny moment, by wyjść z domu, kupić bilet na gig i na żywo wspierać muzyków zasilających ten piękny, hałaśliwy świat rocka.