Czołem, fani mocnych dźwięków! Przed wami kolejna dawka muzycznej historii. Tym razem bierzemy pod lupę 14 czerwca. Jeśli myślicie, że to zwykły dzień w kalendarzu, to jesteście w wielkim błędzie. To data, w której na świat przyszli wokaliści malujący twarze, wybitni kompozytorzy progresywnego metalu, a także czas wizerunkowych skandali i przełamywania paraliżującej tremy na scenie. Zobaczmy, kto dzisiaj świętuje, kogo wspominamy i jakie wydarzenia na stałe zapisały się w rockowych annałach!
Urodziny muzycznych mistrzów
Siedemdziesiątka Króla
Zaczynamy od absolutnej ikony mroku i teatru w heavy metalu. 14 czerwca 1956 roku w Kopenhadze na świat przyszedł Kim Bendix Petersen, którego cały świat poznał później jako Kinga Diamonda. Legendarny frontman formacji Mercyful Fate oraz twórca własnego, solowego zespołu świętuje w tym roku okrągłe, siedemdziesiąte urodziny! Artysta zdefiniował styl śpiewania przeszywającym falsetem w muzyce gitarowej. Jego charakterystyczny, czarno-biały makijaż, statyw mikrofonowy zrobiony ze skrzyżowanych ludzkich kości i koncepcyjne płyty pełne opowieści grozy to dziś absolutne fundamenty metalowej estetyki, z której wciąż czerpią setki grup. Sto lat, Królu!
Twórca potęgi Queensrÿche
Tego samego dnia, ale w 1963 roku, urodził się Chris DeGarmo. Ten znakomity amerykański gitarzysta był jednym z głównych filarów formacji Queensrÿche. Z tą grupą stworzył i nagrał najważniejsze płyty w historii progresywnego grania, na czele z genialnym, fabularnym koncept albumem „Operation: Mindcrime” oraz naszpikowanym przebojami krążkiem „Empire”. To właśnie spod palców DeGarmo wyszły takie hity jak akustyczna, rozbudowana ballada „Silent Lucidity”. Choć muzyk opuścił zespół pod koniec lat dziewięćdziesiątych i ostatecznie spełnił się zawodowo jako profesjonalny pilot samolotów, jego kompozytorski wkład w rozwój ambitnego metalu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych jest ogromny. Dzisiaj kończy 63 lata.
Wspomnienie Alana White’a
Muzyczne kalendarium to nieraz również chwile zadumy nad tymi, którzy odeszli. 14 czerwca 1949 roku urodził się Alan White – wybitny perkusista, którego partie bębnów są dziś traktowane jak kanon. Przez równe pół wieku nadawał rytm legendzie brytyjskiego rocka progresywnego, czyli grupie Yes. Co więcej, to jego fenomenalną, oszczędną grę możemy usłyszeć w ponadczasowym hymnie pokoju Johna Lennona – utworze „Imagine”. Artysta zmarł w maju 2022 roku po krótkiej chorobie. Dzisiaj obchodziłby swoje 77. urodziny.
Skandale z okładkami i historyczna trema
Rzeźnicka sprawa The Beatles
Wielkie rocznice to nie tylko urodziny, ale też głośne wpadki wielkich wytwórni płytowych. 14 czerwca 1966 roku amerykańska wytwórnia Capitol Records podjęła awaryjną i bardzo kosztowną decyzję o natychmiastowym wycofaniu z półek sklepowych świeżo wydanego albumu „Yesterday and Today” zespołu The Beatles. Poszło oczywiście o tak zwaną „rzeźnicką okładkę” (butcher cover). Słynna czwórka z Liverpoolu zapozowała na niej w białych, rzeźnickich fartuchach, trzymając kawałki surowego mięsa i części zdemolowanych, plastikowych lalek. Choć fotografia w zamyśle twórców miała być artystycznym żartem z popkultury, wywołała niewyobrażalne oburzenie. Cały pierwszy nakład nakazano zniszczyć lub zakleić nowym, ugrzecznionym zdjęciem, na którym muzycy pozowali przy dużym kufrze. Przetrwałe do dziś egzemplarze oryginalne to najcenniejszy Święty Graal dla kolekcjonerów płyt winylowych.
Ciężkie początki Roda Stewarta
Również 14 czerwca, ale w 1968 roku, na deskach słynnego nowojorskiego klubu Fillmore East miał miejsce amerykański debiut koncertowy Roda Stewarta. 23-letni wówczas wokalista wspierał za mikrofonem grupę The Jeff Beck Group, otwierając tego wieczoru koncert przed Grateful Dead. Stewart cierpiał przed tym występem na tak gigantyczny i paraliżujący lęk sceniczny, że przez cały pierwszy utwór w setliście dosłownie chował się przed wzrokiem tłumu za jedną z ogromnych kolumn głośnikowych. Na szczęście szybko odnalazł w sobie odwagę i wkrótce potem stał się jednym z najpewniejszych siebie showmanów na świecie.
Czerwiec 2026: Świeża stal i festiwalowa gorączka
Rock i metal żyją tu i teraz. Mamy środek czerwca 2026 roku i scena muzyczna dostarcza nam właśnie niesamowitych emocji. Fani ciężkich brzmień od dwóch dni zapętlają nową płytę. 12 czerwca 2026 roku na półki sklepowe trafił najnowszy album Tarji Turunen zatytułowany „Frisson Noir”. Fińska wokalistka zrealizowała obietnice ze studia i wypuściła zdecydowanie najcięższy, metalowy krążek w całej swojej solowej karierze. Obecność w studiu tak świetnych gości jak Dani Filth z Cradle of Filth, Chad Smith grający na co dzień w Red Hot Chili Peppers, a także były muzyk Nightwish, Marko Hietala, to powód, dla którego ta płyta jest obecnie na ustach wszystkich recenzentów.
Tymczasem ci z was, którzy wolą przeżywać muzykę pod sceną w tłumie podobnych sobie wariatów, prawdopodobnie właśnie zmierzają do stolicy. Giganci z Trivium, słynący z technicznej perfekcji, zagrają w Warszawie. Na scenie wesprze ich brytyjska rewelacja sceny industrial/metalcore – Heriot, oraz krajowa legenda mocnego uderzenia, sosnowiecki Frontside. Koncert, którego żaden szanujący się fan nowoczesnego metalu nie powinien przegapić. A to wszystko w Progresji.