Czołem, rockandrollowe dusze! Ekipa Rock Center zaprasza na kolejną wirtualną podróż w czasie śladami najważniejszych rocznic w świecie rocka i metalu. Do naszej Kartki z Kalendarza wskazuje data 19 kwietnia, a uwierzcie na słowo – ten dzień obfituje w wydarzenia, które niezwykle mocno wpłynęły na kształt współczesnej sceny muzycznej.
Najważniejsze wydarzenia na scenie rockowej i metalowej – 19 kwietnia
Pierwszy występ R.E.M. przerwany przez policję (1980)
Początki wielkich zespołów bywają mocno chaotyczne i nierzadko problematyczne z punktu widzenia lokalnego prawa. 19 kwietnia 1980 roku, w miasteczku Athens w stanie Georgia, pewna czwórka studentów zagrała swój absolutnie pierwszy koncert pod szyldem R.E.M. Wokalista Michael Stipe, gitarzysta Peter Buck, basista Mike Mills i perkusista Bill Berry wystąpili w lokalu o nazwie 11:11 Koffee Club z okazji urodzin swojej znajomej, a pod sceną bawiło się zaledwie około stu pięćdziesięciu osób. Grupa nie zdążyła jednak zaprezentować pełnego potencjału, ponieważ imprezę brutalnie przerwała miejscowa policja. Powód był bardzo prozaiczny – lokal nie posiadał odpowiedniej licencji na organizację wydarzeń muzycznych. Nikt ze zgromadzonych, włącznie ze stróżami prawa, nie miał wtedy pojęcia, że właśnie jest świadkiem narodzin jednej z najważniejszych i najbardziej wpływowych formacji w dziejach amerykańskiego rocka alternatywnego.
Brian Johnson oficjalnie nowym wokalistą w AC/DC (1980)
Rok 1980 to dla zespołu AC/DC czas gigantycznej tragedii, ale i spektakularnego, nieoczekiwanego odrodzenia. Zaledwie dwa miesiące po śmierci Bona Scotta, bracia Angus i Malcolm Young stanęli przed niezwykle trudną decyzją o przyszłości i kontynuowaniu działalności kapeli. Ostatecznie 19 kwietnia ogłoszono oficjalnie całemu światu, że nowym frontmanem australijskiej machiny został pochodzący z Wielkiej Brytanii Brian Johnson. Co ciekawe, to sam Bon Scott na długo przed swoim odejściem zachwalał popisy wokalne i charyzmę Johnsona, widząc go na żywo z jego ówczesnym macierzystym zespołem Geordie. Nowy wokalista błyskawicznie wszedł z resztą muzyków do studia, by zarejestrować wokale na kultowy i przełomowy album „Back in Black”. Decyzja o zatrudnieniu Brytyjczyka zdefiniowała brzmienie formacji na kolejne dekady.
Mroczne odkrycie w Seattle: pożegnanie Layne’a Staleya (2002)
To bez wątpienia jedna z najsmutniejszych rocznic w kalendarzu fana mroczniejszych brzmień z lat dziewięćdziesiątych. Choć za oficjalną datę śmierci wybitnego wokalisty grupy Alice in Chains uznaje się 5 kwietnia, to właśnie 19 kwietnia 2002 roku policja odnalazła jego ciało w apartamencie w Seattle. Służby zostały wezwane na miejsce przez matkę muzyka oraz jego księgowego, zaniepokojonych trwającym od kilkunastu dni całkowitym brakiem kontaktu z artystą. Layne Staley przez lata toczył dramatyczną, a ostatecznie przegraną walkę z silnym uzależnieniem od narkotyków, które po wcześniejszej śmierci jego narzeczonej całkowicie odcięło go od świata zewnętrznego i przyjaciół. Muzyk pozostawił po sobie niewyobrażalną pustkę na scenie grunge’owej, ale zarazem niesamowity, hipnotyzujący dorobek twórczy, który na zawsze zapisał się w historii muzyki gitarowej.
Rockowe i metalowe urodziny
Dla kogo ta data w kalendarzu oznacza szampana, tort i głośne „Sto lat”? Sprawdźmy, jacy giganci branży muzycznej przyszli na świat 19 kwietnia i zasilili szeregi gitarowej armii:
-
Bob Rock (ur. 1954) – kanadyjski producent muzyczny oraz inżynier dźwięku. Można doceniać jego wizję lub krytykować za specyficzne brzmienie kontrowersyjnego krążka „St. Anger”, ale nie ulega najmniejszej wątpliwości, że to właśnie Bob Rock ukształtował stadionowy, potężny ciężar słynnego „Czarnego Albumu” zespołu Metallica, a także doprowadził do komercyjnego sukcesu płyty „Dr. Feelgood” heavymetalowej formacji Mötley Crüe.
-
Tony Martin (ur. 1957) – obdarzony potężnym i klasycznym głosem brytyjski wokalista, który przez wiele lat stawał za mikrofonem ojców chrzestnych heavy metalu z zespołu Black Sabbath. To właśnie Tony’ego Martina słyszymy na bardzo udanych, choć często mocno niedocenianych przez ortodoksyjnych fanów krążkach pokroju „Headless Cross” czy „Tyr”.
-
Martin Lopez (ur. 1978) – wybitny szwedzki perkusista o urugwajskich korzeniach. To prawdziwy techniczny mistrz połamanych rytmów, który przez całe lata budował potęgę progresywnego death metalu w barwach szwedzkiej formacji Opeth, nagrywając z nią między innymi fenomenalne „Blackwater Park”. Od dłuższego czasu Lopez czaruje słuchaczy swoimi umiejętnościami za zestawem perkusyjnym w znakomitej supergrupie Soen.
Soen zagra cztery koncerty w Polsce latem
Odkurzcie dzisiaj w swoich domowych odtwarzaczach debiutanckie płyty formacji R.E.M., oddajcie zasłużony hołd, zanurzając się w mrocznych, wokalnych harmoniach z albumu „Dirt” Alice In Chains, albo po prostu wyciągnijcie z szafy ulubioną gitarę i zagrajcie główny riff z „Hells Bells”. Historia rocka to żywy organizm, a my jako słuchacze i muzycy pielęgnujemy ją najlepiej, celebrując twórczość naszych ulubionych kapel. Do usłyszenia przy kolejnej wirtualnej kartce z kalendarza!