Cisza przed riffem
O czekaniu, które trwało zbyt długo – czyli siedem lat bez nowej płyty.
Daron Malakian kazał fanom długo czekać na nowy materiał. Siedem lat po wydanym w 2018 roku Dictator, muzyk znany przede wszystkim z System of a Down powraca z kolejnym albumem pod szyldem Scars on Broadway. Dziesięć nowych utworów to – jak zawsze u Malakiana – energetyczna mieszanka gitarowych riffów i chwytliwych melodii. Ale czy Addicted to the Violence to materiał wtórny, czy może krok naprzód?
Odłamki po Systemie
O pierwszym albumie Scars on Broadway i budowaniu tożsamości po zniknięciu giganta.
Debiutancka płyta Scars on Broadway ukazała się w 2008 roku. Album zatytułowany po prostu Scars on Broadway był świeżym spojrzeniem na twórczość Darona po zawieszeniu działalności przez System of a Down. Choć muzycznie nie odbiegał znacząco od stylu Malakiana, wyraźnie zaznaczał swoją odrębność i tożsamość. Przypomnijmy – to właśnie Daron odpowiadał za zdecydowaną większość kompozycji Systemu, zwłaszcza na dwóch ostatnich albumach zespołu z 2005 roku. Nie inaczej jest na albumach spod szyldu Scars on Broadway.
Zaginiony manifest
Dictator jako alternatywna historia System of a Down- i co mogło być, ale nie było.
Na kolejny materiał fani musieli czekać aż dekadę – Dictator ukazał się w 2018 roku. Była to swoista kompilacja utworów powstałych na początku lat 2010., które pierwotnie miały zasilić repertuar reaktywowanego System of a Down. Jak sam Daron przyznał, długo zwlekał z ich publikacją, mając nadzieję, że zespół zdecyduje się na ich wspólne nagranie. To słychać – Dictator wyraźnie powracał do brzmień znanych z płyt Systemu, odchodząc od bardziej stonowanego i osobistego debiutu. Gdyby dodać głos Serja Tankiana, wielu uznałoby ten album za pełnoprawny powrót SOAD.
Hybryda starego i nowego
Co słychać na Addicted to the Violence – kontynuacja, powrót, czy coś pomiędzy?
Poza dwoma singlami Systemu z 2020 roku i kolejnymi dwoma utworami wydanymi przez Scars w 2024, minęło kolejne siedem lat. Tym razem jednak Addicted to the Violence to materiał pisany bez myśli o Systemie. Czy więc kontynuuje solową drogę z 2008 roku, czy pogłębia systemowy powrót z 2018? Odpowiedź brzmi: tak.
Nowy album to miks obu tych podejść. Znajdziemy tu zarówno bardziej stonowane, dojrzałe kompozycje w duchu debiutu, jak i eksperymentalny, alternatywny metal typowy dla System of a Down. Addicted to the Violence nie próbuje zdefiniować nowej tożsamości ani poszerzać muzycznych horyzontów. To raczej dobrze znany, sprawdzony przepis – soczysty kotlet, którego od 25 lat konsumujemy w naszym ulubionym barze.
Dziesięć utworów to dziś standard, ale mimo pozornie krótkiego czasu trwania, album nie pozostawia uczucia niedosytu. Dobrze wyważone proporcje między energetycznymi, riffowymi numerami a spokojniejszymi, niemal balladowymi fragmentami sprawiają, że całość sprawia wrażenie kompletnego dzieła. Dominuje ściana gitar i solidna sekcja rytmiczna z szybkim, mocnym basem. Nie zabrakło też charakterystycznych dla Darona mocnych tekstów – politycznych i filozoficznych.
Nieświeży? Raczej dojrzewający.
Dlaczego Addicted to the Violence nie jest „odgrzewanym kotletem”.
I choć album nie jest niczym przełomowym w karierze muzyka, ciężko go nazwać odgrzewanym kotletem. Częstotliwość wypuszczania nowej muzyki do jakiej przyzwyczaił nas ormiański muzyk sprawia, że czekamy na każdy kęs, bo w świecie muzyki ciężko odnaleźć zjadliwy zamiennik.
Addicted to the Violence ukazał się 18 lipca na wszystkich platformach streamingowych. Tego samego dnia zadebiutował także klip do drugiego singla z płyty – „Destroy the Power”.