Nowy album po dekadach milczenia – ale nie dla fanów, tylko dla jednego kupca. Były muzyk Kiss proponuje sprzedaż całego materiału za kwotę, za którą można kupić luksusową rezydencję.
Były gitarzysta zespołu Kiss – Vinnie Vincent – ogłosił plan, który wstrząsnął branżą muzyczną. Jego nowy album projektu Vinnie Vincent Invasion zatytułowany „Guitarmageddon” ma zostać sprzedany… w całości za 2 miliony dolarów. Co więcej, kupujący otrzyma wyłącznie pliki master – bez praw autorskich do artysty.
Muzyka tylko dla jednego właściciela
Vincent zapowiedział, że gotowy materiał obejmuje 10 utworów w finalnej jakości studyjnej oraz komplet materiałów graficznych: projekty okładek, plakaty i warianty wydań dla winyla oraz CD. Nabywca będzie mógł wydać album w dowolnej formie – fizycznej lub cyfrowej – jednak wszystkie działania marketingowe mają wymagać zgody gitarzysty.
Cena nie obejmuje przeniesienia praw autorskich ani znaków towarowych związanych z nazwiskiem muzyka.
Dla mniej zamożnych zainteresowanych przygotowano „tańszą” opcję: pojedyncze utwory po 200 tys. dolarów każdy.
Pierwszy nowy materiał od prawie 30 lat
Jeśli projekt rzeczywiście trafi na rynek, będzie to pierwsze wydawnictwo zespołu od EP-ki „Euphoria” z 1996 roku. Sam Vincent był członkiem Kiss w latach 1982–1984, zastępując Ace Frehley, i współtworzył m.in. album „Creatures of the Night”.
Jego powrót do aktywności artystycznej od lat przebiega jednak w kontrowersyjnej atmosferze. W ostatnich miesiącach muzyk próbował sprzedać nowe nagrania w formie limitowanych singli na CD – po około 200–300 dolarów za sztukę – argumentując, że to sposób na ochronę przed piractwem i niedoszacowaniem pracy artysty.
Według branżowych mediów cały album sprzedawany w ten sposób mógł kosztować fanów nawet kilka tysięcy dolarów.
„Luksusowy produkt”, nie zwykła płyta
Vincent od dawna podkreśla, że jego muzyka powinna być traktowana jak dzieło sztuki lub ekskluzywny przedmiot kolekcjonerski. W odpowiedzi na krytykę twierdził, że wysokie ceny chronią twórcę przed nielegalnym kopiowaniem i deprecjacją wartości muzyki w erze streamingu.
Zapowiadał również, że jeśli nie znajdzie wystarczającego wsparcia finansowego, materiał może nigdy nie zostać oficjalnie wydany.
Nie pierwszy taki eksperyment w historii muzyki
Choć kwota 2 mln dolarów robi ogromne wrażenie, pomysł sprzedaży muzyki jako unikatowego dzieła nie jest nowy.
W 2015 roku hip-hopowa grupa Wu‑Tang Clan sprzedała jedyny egzemplarz albumu „Once Upon a Time in Shaolin” za kilka milionów dolarów prywatnemu kolekcjonerowi. Z kolei już w 1983 roku francuski pionier elektroniki Jean‑Michel Jarre wydał „Musique pour Supermarché” jako pojedynczą kopię sprzedaną na aukcji, po czym zniszczył matryce nagraniowe.
Takie działania zamieniają muzykę w ekskluzywny artefakt – coś pomiędzy obrazem a rzadkim rękopisem.
Ryzykowna gra o wszystko
Największym znakiem zapytania pozostaje to, czy znajdzie się nabywca gotowy zapłacić astronomiczną sumę za materiał artysty, który od dekad funkcjonuje poza głównym nurtem branży.
Jeśli transakcja dojdzie do skutku, „Guitarmageddon” może stać się jednym z najdroższych albumów w historii – i jednocześnie jednym z najmniej dostępnych dla publiczności. Jeśli nie, płyta może pozostać legendą, o której wszyscy słyszeli, ale nikt jej nie usłyszał.