Light Dark

Były wokalista Cannibal Corpse, Chris Barnes, nie pozostawia złudzeń – powrót do legendarnej formacji jest dziś praktycznie niemożliwy. W najnowszym wywiadzie artysta ujawnił kulisy rozstania oraz napięć, które jego zdaniem wciąż blokują ewentualne pojednanie.

Choć dla wielu fanów death metalu lata 90. pozostają złotą erą Cannibal Corpse, powrót do klasycznego składu zespołu wydaje się dziś mało realny. Chris Barnes, który współtworzył fundamenty brzmienia grupy i nagrał z nią cztery pierwsze albumy studyjne, otwarcie przyznaje, że nie wierzy w sceniczne pojednanie.

W rozmowie dla branżowych mediów muzyk został zapytany o hipotetyczny wspólny występ – na przykład przy okazji wprowadzenia zespołu do Rock and Roll Hall of Fame. Barnes odpowiedział bez wahania, że z jego strony nie byłoby przeszkód. Problem, jak podkreślił, leży jednak po drugiej stronie.

Artysta zasugerował, że obecni członkowie zespołu nie byliby skłonni zaprosić go – ani innych dawnych muzyków – do wspólnego występu. W jego ocenie wynika to zarówno z osobistych animozji, jak i z poczucia zagrożenia jego sceniczną obecnością oraz wkładem w historię grupy. Jak stwierdził, jego rola w budowaniu tożsamości zespołu była przez lata marginalizowana.

Barnes dołączył do Cannibal Corpse w 1988 roku i był jego frontmanem w okresie, gdy grupa zdobywała międzynarodową rozpoznawalność. Płyty takie jak „Eaten Back to Life” czy „The Bleeding” do dziś uznawane są za kamienie milowe gatunku. W 1995 roku drogi muzyka i zespołu rozeszły się – według oficjalnych informacji został zwolniony.

Po odejściu Barnes skupił się na własnych projektach, przede wszystkim na Six Feet Under, którego jest liderem do dziś. Formacja ta przez lata wypracowała własną pozycję na scenie ekstremalnego metalu, choć często pozostaje w cieniu jego wcześniejszej działalności.

Tymczasem Cannibal Corpse od ponad trzech dekad utrzymuje stabilny skład wokalny. Od 1995 roku funkcję frontmana pełni George Fisher, znany fanom jako „Corpsegrinder”. Jego charakterystyczny growl oraz sceniczna charyzma stały się znakiem rozpoznawczym zespołu, a wielu słuchaczy nie wyobraża sobie dziś innego głosu w repertuarze grupy.

Wypowiedzi Barnesa wpisują się w długą historię napięć personalnych, które od lat towarzyszą jednej z najbardziej wpływowych formacji deathmetalowych na świecie. Choć idea jednorazowego powrotu do korzeni regularnie powraca w dyskusjach fanów, wszystko wskazuje na to, że pozostanie ona jedynie w sferze spekulacji – przynajmniej tak długo, jak dawni współpracownicy będą patrzeć na siebie z dystansem większym niż kiedykolwiek wcześniej.