Light Dark

Czy jeden z najważniejszych zespołów thrash metalowych świata zbliża się do emerytury? Wokalista Testament, Chuck Billy, po ponad czterech dekadach na scenie szczerze mówi o ograniczeniach wieku, planach wydawniczych i przyszłości grupy. Fani mogą jednak spać spokojnie – zespół nie zamierza znikać, a przed nim kolejne albumy i reedycje kultowych nagrań.

Po ponad 40 latach nieprzerwanej działalności Testament pozostaje jedną z najbardziej aktywnych legend thrash metalu. Choć wielu muzyków z pokolenia lat 80. kończy kariery lub znacząco ogranicza koncertowanie, amerykańska formacja nie planuje definitywnego pożegnania ze sceną. Jednocześnie jej członkowie coraz otwarciej mówią o fizycznych granicach intensywnego życia w trasie.

Testament wraca z mocą i różnorodnością: „Para Bellum” to album, który żyje każdą własną historią

W rozmowie z programem „The Logan Show” wokalista Chuck Billy podkreślił, że decyzja o ewentualnej emeryturze nie zapadnie odgórnie – zadecyduje o niej kondycja psychiczna i fizyczna.

Artysta przyznaje, że wciąż czuje się w świetnej formie, a nawet uważa, że jego możliwości wokalne są dziś na najwyższym poziomie. Jednocześnie zaznacza, że tempo tras koncertowych musi być rozsądne.

Największym wyzwaniem nie jest sam występ, lecz ich liczba w krótkim czasie. Billy wprost przyznał, że maratony koncertowe liczące kilkadziesiąt występów w kilka tygodni nie są już dla niego realne.

Thrash metal w natarciu: Testament, Armored Saint i Metal Church wystąpią w Polsce!

Muzyk zaznaczył także, że zespół ma wciąż obowiązujący kontrakt na kolejne wydawnictwa, co oznacza, że działalność studyjna będzie kontynuowana. Dopóki tworzenie i granie sprawia radość, Testament nie zamierza przestać.

„Metal pomaga zachować młodość”

Podobne stanowisko prezentuje gitarzysta i współzałożyciel grupy Eric Peterson. W wywiadzie dla „The Metal Meltdown” podkreślił, że nie czuje swojego wieku i wciąż ma energię do występów.

Muzyk żartował, że stereotypowy sześćdziesięciolatek z jego dzieciństwa wyglądał zupełnie inaczej niż dzisiejsi metalowcy. Według niego styl życia i ciągła aktywność sceniczna pozwalają zachować młodość na dłużej.

Peterson wskazał również, że wiele zespołów z tego samego nurtu wciąż koncertuje i wydaje nowe płyty, co dodatkowo motywuje Testament do działania.

Nowe wydawnictwa i powrót do klasyki

Zanim powstanie kolejny premierowy album, fani otrzymają odświeżone wydania klasycznych materiałów. Testament od kilku lat systematycznie wznawia swoją wczesną dyskografię po odzyskaniu praw do części katalogu i podpisaniu nowej umowy z Nuclear Blast.

Jednym z kluczowych projektów jest jubileuszowe wydanie płyty „Practice What You Preach”, która w 1989 roku okazała się komercyjnym przełomem zespołu i wprowadziła go do głównego nurtu sceny metalowej. Album zawierał m.in. utwory „Greenhouse Effect” czy „The Ballad” i był trzecim studyjnym krążkiem formacji.

Testament odświeża kultowy album „Practice What You Preach”

Nowa edycja ma ukazać się w limitowanym nakładzie na winylu 180 g z odświeżoną oprawą graficzną oraz obszerną książeczką archiwalną. Wcześniejsze reedycje tego materiału były już wspierane specjalną trasą koncertową, podczas której zespół wykonywał album w całości oraz rzadko grane utwory.

Testament wciąż na scenie – ale na własnych warunkach

Choć temat emerytury powraca w rozmowach z muzykami, wszystko wskazuje na to, że Testament nie zamierza ogłaszać „ostatniej trasy”. Zamiast tego zespół stopniowo dostosowuje sposób funkcjonowania do wieku i kondycji członków.

Mniej intensywne tournée, projekty jubileuszowe i praca studyjna mają pozwolić na dalszą działalność bez ryzyka wypalenia czy problemów zdrowotnych. To strategia, którą przyjmuje dziś wiele legend rocka i metalu.

Na razie nic nie wskazuje na rychłe pożegnanie – przeciwnie, grupa wciąż planuje nowe nagrania, kolejne reedycje oraz występy. Jeśli więc ktoś obawia się, że thrashmetalowa legenda wkrótce zamilknie, Chuck Billy uspokaja: Testament zejdzie ze sceny dopiero wtedy, gdy naprawdę przestanie mieć coś do powiedzenia – albo gdy granie przestanie dawać radość.