Jedna z najbardziej wpływowych wytwórni w historii ciężkiej muzyki – Combat Records – wraca do życia po latach nieaktywności. Kultowy label, który w latach 80. i 90. stał się kolebką przełomowych zespołów thrash i punk-metalowych, został przejęty przez nowych właścicieli i przygotowuje się do intensywnej działalności w 2026 roku.
Combat Records powstała w Nowym Jorku w 1982 roku jako niezależna wytwórnia specjalizująca się w metalu i punku. Wkrótce stała się kluczową platformą dla zespołów, które później weszły do kanonu gatunku. To tu swoje debiuty wydawały takie formacje jak Megadeth, Exodus, Nuclear Assault czy Circle Jerks – zespoły, które ukształtowały brzmienie thrash metalu i hardcore’a w USA i na świecie.
Najbardziej znanym przykładem jest Megadeth – zespół założony przez Dave’a Mustaine’a, który podpisał kontrakt z Combat w 1984 roku, a rok później wydał debiutancki album Killing Is My Business… and Business Is Good!. Płyta stała się jednym z pierwszych kamieni milowych sceny thrash metalowej, zdobywając duże uznanie w undergroundzie i przyciągając uwagę dużych wytwórni.
Megadeth żegna się z fanami masywnym, dobrze przyjętym albumem
Przez lata Combat Records przechodziła przez różne zmiany właścicielskie. W latach 90. etykieta została przejęta przez Relativity Records, a później – wraz z jej katalogiem – trafiła pod skrzydła Sony Music Entertainment. W połowie lat 2000. marka praktycznie zniknęła z rynku.
W 2016 roku prawa do marki wykupił David Ellefson, basista Megadeth, który wraz z Thomem Hazaertem z EMP Label Group podjął próbę reaktywacji Combat jako imprintu pod swoim szyldem. Choć działania te przyniosły wznowienia niektórych klasycznych tytułów i podpisanie nowych artystów, wytwórnia nie wróciła do pełnej działalności operacyjnej.
Teraz Combat Records startuje od nowa pod kierownictwem Roberta Dujmusic – wcześniej szefa Eternal Sound Records – oraz producenta filmowego Alexa Stojaka. Siedziba labelu została przeniesiona do Göttingen w Niemczech, co ma wspierać działania na rynku europejskim i globalnym.
Nowy Combat ma znacznie szerszy zakres działalności niż jego pierwotna wersja – oprócz wydawania płyt planowane są m.in. dział PR, dystrybucja, organizacja tras koncertowych i własnych festiwali, a także programy wsparcia dla młodych zespołów.
Do zespołu dołączyli m.in. Nicole Wendeborn jako menedżerka A&R oraz Christian “Opus” Lawrence (muzyk związany wcześniej z Cro-Mags i Dead By Wednesday), który poprowadzi operacje w USA.
Choć szczegóły dotyczące pierwszych wydawnictw nie zostały jeszcze w pełni ujawnione, nowe kierownictwo zapowiada, że już w tym roku ukażą się albumy zarówno uznanych artystów, jak i twórców dopiero wkraczających na metalową scenę. Oficjalna strona labelu oraz kanały społecznościowe zostaną uruchomione w najbliższych tygodniach, by na bieżąco informować fanów o premierach, trasach i projektach.
Combat Records pozostaje jednym z najbardziej szanowanych nazw w historii metalu – jej wpływ na rozwój thrash i punk-metalu jest nie do przecenienia. Reaktywacja Combat to zatem nie tylko powrót nostalgicznej marki, ale także szansa na nowe otwarcie dla ciężkiej muzyki w XXI wieku.