Nowa EP-ka szczecińskiego zespołu Tár rozwija charakterystyczne brzmienie nostalgic-gaze. „Dancing on the Event Horizon” zachwyca klimatem, ale pozostawia słuchaczy z niedosytem.
Tár konsekwentnie rozwija własne brzmienie
Szczeciński Tár powraca z drugim wydawnictwem w swojej dyskografii. EP-ka „Dancing on the Event Horizon” stanowi naturalną kontynuację drogi obranej na debiutanckim „Chasing Shadows… Losing Ground” i jednocześnie potwierdza, że zespół konsekwentnie buduje swoją pozycję na polskiej scenie alternatywnej.
Formacja określa swój styl mianem „nostalgic-gaze”, łącząc ciężkie gitarowe riffy z melodyjnym wokalem oraz melancholijną atmosferą przywodzącą na myśl przełom lat 90. i 2000. W twórczości grupy słychać wpływy shoegaze’u, stonera, grunge’u oraz alternatywnego metalu, jednak muzycy nie ograniczają się do odtwarzania znanych schematów. Zamiast tego starają się budować własną tożsamość opartą na emocjach i charakterystycznym klimacie.
„Dancing on the Event Horizon” otwiera nowy etap
Nowe wydawnictwo ukazało się 24 kwietnia 2026 roku i zawiera cztery premierowe kompozycje. Już otwierający materiał singiel „A Course For Home” wprowadza słuchacza w świat gęstych gitarowych tekstur, hipnotyzujących melodii i przestrzennych aranżacji. To utwór, który od pierwszych sekund jasno definiuje kierunek całej EP-ki – będzie to podróż przez melancholijne pejzaże dźwiękowe i emocjonalne napięcia.
Atmosfera budowana przez zespół działa niemal natychmiast. Gęsta ściana dźwięku nie przytłacza, lecz wciąga, tworząc spójną narrację, której trudno się oprzeć.
Inspiracje słychać wyraźnie, ale nie dominują
Już pierwsze dźwięki „Black Lights” przywołują skojarzenia z twórczością Deftones z końca pierwszej dekady XXI wieku. Nie jest to przypadek – muzycy Tára wielokrotnie wskazywali formację z Sacramento jako jedno ze swoich źródeł inspiracji.
Fani nostalgicznego, emocjonalnego grania odnajdą tutaj wiele elementów, które przez lata definiowały alternatywną scenę gitarową. Jednocześnie Tár unika prostego kopiowania swoich idoli. Charakterystyczne riffy i melancholijny nastrój służą raczej jako fundament do budowania własnego języka muzycznego.
Mocne kompozycje i niewykorzystany potencjał
Najciekawszym przykładem jest „Neon Blood”. To najbardziej agresywny utwór na wydawnictwie, oparty na cięższych riffach i wyraźnie większej dynamice. Kompozycja sprawia jednak wrażenie nieco zachowawczej. W kilku momentach aż prosi się o ostrzejszą ekspresję wokalną, podobną do tej, którą Tomasz Jackowski prezentuje pod koniec „A Course For Home”.
Przez większość materiału wokalista stawia na spokojne, melodyjne prowadzenie linii wokalnych. Jego charakterystyczna, momentami niemal sakralna barwa głosu może przywodzić na myśl sposób śpiewania Tobiasa Forge’a. Najlepiej słychać to w zamykającym EP-kę „Anatomy Of Letting Go”, którego dodatkowym atutem jest wyjątkowo klimatyczna i doskonale osadzona w kompozycji solówka gitarowa.
Zbyt krótka podróż
Największym problemem „Dancing on the Event Horizon” nie jest jednak żaden z zawartych na niej utworów. To czas trwania wydawnictwa.
Cztery kompozycje zamykające się w niewiele ponad szesnastu minutach pozostawiają słuchacza z wyraźnym poczuciem niedosytu. Gdy album w pełni rozwija skrzydła i wprowadza odbiorcę w swój hipnotyzujący klimat, nagle dobiega końca.
To już druga EP-ka zespołu oparta na identycznym formacie. Również debiutanckie „Chasing Shadows… Losing Ground” składało się z czterech utworów. Możliwe jednak, że właśnie taka strategia jest obecnie najbliższa wizji grupy. Podobną drogę obrała niegdyś formacja Crosses, współtworzona przez Chino Moreno, publikując kilka krótkich wydawnictw przed premierą pełnoprawnego albumu.
Produkcja i plany na przyszłość
Za realizację materiału odpowiadało Studio Cierpienie, natomiast miks i mastering przygotował Haldor Grunberg w Satanic Audio. Oprawę graficzną wydawnictwa stworzyła Joanna Pałka.
Skład zespołu tworzą:
- Tomasz Jackowski – wokal,
- Krzysztof Boboryko – gitara,
- Robert Lachendro – bas,
- Daniel Nowakowski – perkusja.
Po serii koncertów promujących EP-kę w Szczecinie, Poznaniu i Gdańsku muzycy zapowiadają krótką przerwę sceniczną. Wakacje mają poświęcić pracy nad nowym materiałem, a jesienią 2026 roku planują powrót na trasę koncertową obejmującą kolejne miasta.
Co przyniosą horyzonty zdarzeń?
„Dancing on the Event Horizon” potwierdza, że Tár jest jednym z najciekawszych młodych zespołów alternatywnych wywodzących się ze Szczecina. Grupa rozwija własne brzmienie, umiejętnie łącząc ciężar gitar z melancholijną atmosferą i emocjonalnym przekazem.
Choć EP-ka pozostawia niedosyt wynikający przede wszystkim z krótkiego czasu trwania, trudno traktować to jako poważny zarzut. Wręcz przeciwnie – po zakończeniu odsłuchu pozostaje przede wszystkim chęć usłyszenia więcej. A to najlepszy dowód na to, że Tár znajduje się na właściwym kursie ku kolejnym muzycznym horyzontom zdarzeń.
„Dancing on the Event Horizon” można odsłuchać w serwisie YouTube na oficjalnym kanale zespołu, a także zamówić wersję fizyczną za pośrednictwem konta na Bandcampie
Scena jest Wasza!
Wpis powstał w ramach cyklu „Scena jest Wasza!”. Więcej na jego temat można przeczytać tutaj: