Light Dark

Gitarzysta legendarnego zespołu Radiohead, Ed O’Brien, wraca z drugim solowym albumem. Płyta „Blue Morpho” ukaże się 22 maja 2026 roku i – jak zapowiada artysta – jest jego najbardziej osobistym projektem w karierze. Tytułowy singiel trafił już do sieci, zapowiadając brzmienie pełne melancholii, natury i duchowej odnowy.

Nowe wydawnictwo ukaże się nakładem londyńskiej wytwórni Transgressive Records i będzie pierwszym albumem podpisanym imieniem i nazwiskiem muzyka. Debiutancki krążek z 2020 roku – „Earth” – O’Brien wydał pod szyldem EOB.

Album powstał w najciemniejszym okresie życia artysty

„Blue Morpho” narodziło się w czasie głębokiego kryzysu psychicznego, z którym gitarzysta zmagał się po zakończeniu aktywnego okresu działalności zespołu. Sam O’Brien przyznał, że była to jedna z najtrudniejszych chwil w jego życiu, kiedy popadł w poważną depresję.

Inspiracją stała się m.in. refleksja amerykańskiego poety Wendell Berry o konieczności „wejścia w ciemność, aby ją poznać”. Muzyk podkreśla, że proces tworzenia miał dla niego wymiar terapeutyczny – długie godziny gry na gitarze, kontakt z naturą i techniki pracy z oddechem pomogły mu stopniowo odzyskać równowagę.

Efektem jest materiał, który ma być zapisem duchowej przemiany i próbą rozpoczęcia nowego etapu życia.

Produkcja światowej klasy i znane nazwiska w tle

Za produkcję odpowiada Paul Epworth – jeden z najbardziej cenionych producentów współczesnego popu i rocka, współpracujący m.in. z Adele, Florence + The Machine czy Paulem McCartney’em.

Na płycie pojawiają się również goście ze świata jazzu i muzyki współczesnej, m.in. saksofonista Shabaka Hutchings oraz estoński kompozytor Tõnu Kõrvits.

Siedem utworów i filmowy projekt towarzyszący

Album składa się z siedmiu kompozycji, a jego premierze towarzyszyć będzie krótkometrażowy film „Blue Morpho: The Three Act Play”.

Tracklista prezentuje się następująco:

01. „Incantations”
02. „Blue Morpho”
03. „Sweet Spot”
04. „Teachers”
05. „Solfeggio”
06. „Thin Places”
07. „Obrigado”

Tytułowy utwór to rozbudowana, atmosferyczna kompozycja z filmową orkiestracją i elementami ambientu, inspirowana – jak sugeruje artysta – uzdrawiającą siłą natury. Nazwa albumu nawiązuje do niebieskiego motyla morpho, symbolu transformacji i odrodzenia.

Nowe brzmienie między psych-folkiem a trip-hopem

Muzycznie O’Brien odchodzi od rockowego idiomu, z którego znany jest jego macierzysty zespół. „Blue Morpho” ma łączyć hipnotyczny psych-folk, ambient i subtelne elementy trip-hopu, tworząc przestrzenną, medytacyjną całość.

To kolejny dowód, że gitarzysta – od lat uważany za architekta charakterystycznej atmosfery nagrań Radiohead – potrafi budować własny, autonomiczny język muzyczny.

Czy Radiohead wróci na scenę?

O’Brien zasugerował jednocześnie ambitne plany koncertowe zespołu. Według jego zapowiedzi Radiohead ma grać około 20 koncertów rocznie, za każdym razem na innym kontynencie. Konkretne daty i miejsca nie zostały jednak ujawnione.

Jeśli deklaracje się potwierdzą, byłby to jeden z najbardziej nietypowych modeli tras koncertowych w historii dużych zespołów rockowych – selektywny, rzadki i globalny zarazem.

Artysta, który nigdy nie przestał szukać

Ed O’Brien pozostaje jednym z najbardziej enigmatycznych członków Radiohead – rzadko staje w centrum uwagi, ale jego gitarowe tekstury i pomysły produkcyjne od dekad współtworzą brzmienie grupy. W 2019 roku wraz z zespołem został wprowadzony do Rock and Roll Hall of Fame, a jego debiutancki album solowy zebrał przychylne recenzje krytyków.

Nowa płyta może jednak okazać się momentem przełomowym – nie tylko kolejnym projektem pobocznym, lecz pełnoprawną, osobistą deklaracją artystyczną. Zamiast monumentalnych eksperymentów czy politycznych komentarzy O’Brien proponuje coś znacznie bardziej kruchego: muzykę jako narzędzie przetrwania, ciszę zamiast hałasu i światło odnalezione dopiero po przejściu przez mrok.