Amerykańska legenda rocka, Foo Fighters, oficjalnie zakończyła prace nad swoim najnowszym albumem, o czym Dave Grohl poinformował publiczność podczas wyjątkowego koncertu w Launceston, w Australii. To pierwsze potwierdzenie, że kolejny krążek grupy jest już gotowy – i to znacznie wcześniej, niż wielu fanów się spodziewało.
Podczas sobotniego występu zespół dał niemal trzygodzinny, wyprzedany show na UTAS Stadium, a kończąc set, Grohl oznajmił zgromadzonym: „Możliwe, że mamy cały nowy album pieprzonych kawałków, który skończyliśmy dosłownie kilka dni temu” – słowa, które oficjalnie potwierdzają zakończenie nagrań nad kolejnym materiałem.
Chociaż frontman nie ujawnił jeszcze tytułu płyty, liczby utworów czy szczegółów produkcyjnych, jego deklaracja oznacza, że zespół jest już w zaawansowanej fazie przygotowań do wydania płyty, która będzie następcą „But Here We Are” z 2023 roku – wydawnictwa, które zyskało uznanie krytyki i stanowiło ważny etap w historii grupy po śmierci ich perkusisty.
Eksperci branżowi przewidują, że nowy album może ukazać się jeszcze w pierwszej połowie 2026 roku, prawdopodobnie przed rozpoczęciem dużej trasy koncertowej zaplanowanej na lato.
Foo Fighters zapowiedzieli ogromną trasę koncertową Take Cover Tour 2026, która obejmuje zarówno Europę, jak i Amerykę Północną. Startuje ona w czerwcu, a na jej trasie znalazła się również Warszawa – zespół zagra 15 czerwca 2026 roku na PGE Narodowym. Supportem będą m.in. formacje Royel Otis oraz Otoboke Beaver, a bilety na koncert w Polsce są już w sprzedaży.
Trasa ma uczcić 30-lecie działalności Foo Fighters i przypomina o trwałej popularności zespołu, który od lat przyciąga tłumy na stadionowe koncerty oraz festiwale muzyczne.
Koncert w Launceston zapadł też w pamięć fanom z innego, bardziej osobistego powodu. Dave Grohl zaprosił na scenę Branta Webba, jednego z australijskich górników, który w 2006 r. przeżył katastrofę w kopalni Beaconsfield i wysłuchał wtedy nagrania Foo Fighters jako wsparcie w czasie uwięzienia. Ich wzruszające spotkanie przed publicznością było jednym z najbardziej komentowanych momentów wieczoru.