Ostatni koncert Kultu na Teneryfie odbył się bez udziału Kazika Staszewskiego, co od razu wzbudziło niepokój wśród fanów. Lider zespołu trafił bowiem do szpitala, a pierwsze doniesienia sugerowały komplikacje po niedawnym zabiegu. Teraz artysta sam zabrał głos i wyjaśnił, skąd naprawdę wzięły się jego problemy zdrowotne.
Nieporozumienie w szpitalu. Kazik prostuje wcześniejsze informacje
W poniedziałek wieczorem muzyk opublikował w swoich mediach społecznościowych obszerny wpis. Jak przyznał, wcześniejsze sugestie o błędnie wykonanym zabiegu usunięcia wyrostka były wynikiem nieporozumienia – głównie z powodu barier językowych i jego słabego stanu w momencie przyjęcia na oddział.
Kazik podkreślił, że operacja przebiegła prawidłowo, a obecne dolegliwości pojawiły się na skutek jego własnych zaniedbań zdrowotnych, a nie błędów lekarzy. Jak napisał, w tamtej chwili nie był w stanie właściwie ocenić sytuacji, co doprowadziło do pomyłek w komunikacji.
Słowa artysty natychmiast spotkały się z falą wsparcia. Fani zasypali go ciepłymi komentarzami, życząc szybkiego powrotu do zdrowia i dodając otuchy.
Stan Kazika poprawia się, ale pobyt w szpitalu potrwa
Choć muzyk chwilowo musi zostać na Teneryfie pod opieką lekarzy, jego sytuacja powoli zmierza w dobrą stronę. Członkowie Kultu poinformowali, że Staszewski został przeniesiony z OIOM-u na zwykłą salę, co odczytują jako bardzo pozytywny sygnał. Według zespołu nic nie wskazuje na to, by konieczna była kolejna operacja.
Koledzy Kazika przekazali również, że artysta odzyskuje siły – może już samodzielnie pić i wstawać z łóżka, a wkrótce rozpocznie przyjmowanie lekkich posiłków. Każdy z tych niewielkich kroków budzi nadzieję na szybki powrót wokalisty do pełnej formy.
Na ten moment nie ma jednak informacji, kiedy Staszewski będzie mógł opuścić szpital ani kiedy wróci na scenę. Lekarze nadal obserwują jego stan, nie podając konkretnych prognoz.
Zespół pozostaje jednak dobrej myśli, przekonany, że z dnia na dzień sytuacja będzie wyglądała coraz lepiej.