Light Dark

Po latach opóźnień legenda heavy metalu King Diamond znów zapowiada nową płytę. Czy „Saint Lucifer’s Hospital 1920” faktycznie ukaże się w 2026 roku?

Wieloletnia historia bez finału

Duńska formacja King Diamond od lat pracuje nad swoim trzynastym albumem studyjnym. Ostatnie wydawnictwo grupy – „Give Me Your Soul… Please” – ukazało się jeszcze w 2007 roku, co oznacza blisko dwie dekady przerwy w dyskografii.

Nowa płyta, obecnie funkcjonująca pod tytułem „Saint Lucifer’s Hospital 1920”, była zapowiadana pierwotnie na 2020 rok. Od tego czasu termin premiery wielokrotnie przesuwano – najpierw na kolejne lata pandemii, później na 2024 i 2025.

Zespół nie przerwał jednak działalności koncertowej, a w międzyczasie prezentował pojedyncze nowe utwory, podsycając oczekiwania fanów.

Nowe deklaracje gitarzysty

Świeże informacje przyniósł niedawno współzałożyciel i gitarzysta grupy, Andy LaRocque. Muzyk w jednym z wywiadów przyznał, że celem zespołu jest dokończenie prac nad materiałem i rozpoczęcie nagrań w najbliższych miesiącach.

Według jego słów większość kompozycji jest już przygotowana, a lider formacji, King Diamond, ma ukończone teksty. Pozostają kwestie aranżacyjne oraz rejestracja partii instrumentalnych.

Plan zakłada wejście do studia latem i – w optymistycznym scenariuszu – wydanie albumu pod koniec 2026 roku.

Album, który zmieniał się przez lata

Nowe wydawnictwo ma być częścią większego projektu koncepcyjnego. Jak wynika z wcześniejszych zapowiedzi, muzycy planują stworzyć rozbudowaną historię utrzymaną w charakterystycznej dla zespołu estetyce horroru i mrocznej narracji.

Pierwotnie materiał funkcjonował pod roboczym tytułem „The Institute”, jednak z czasem koncepcja została rozwinięta i przemianowana na „Saint Lucifer’s Hospital 1920”.

W 2019 roku światło dzienne ujrzał singiel „Masquerade of Madness”, a w kolejnych latach zespół prezentował na koncertach nowe utwory, takie jak „Spider Lilly” czy „Electro Therapy”, co potwierdzało, że prace nad płytą faktycznie trwają.

Dlaczego premiera tak się opóźnia?

Proces powstawania albumu wydłużył się z kilku powodów. Jednym z nich była dbałość o jakość materiału – sam King Diamond wielokrotnie podkreślał, że chce stworzyć dzieło dopracowane w każdym szczególe.

Nie bez znaczenia pozostają także kwestie zdrowotne wokalisty oraz równoległa działalność muzyków w innych projektach, w tym reaktywowanym Mercyful Fate.

Efektem jest jedna z najdłuższych przerw wydawniczych w historii zespołu, który wcześniej znany był z regularnego publikowania kolejnych albumów – szczególnie w latach 80. i 90.

Legenda heavy metalu pod presją oczekiwań

King Diamond pozostaje jednym z najbardziej wpływowych zespołów w historii gatunku. Grupa, założona w 1985 roku w Kopenhadze, zasłynęła z konceptualnych albumów i charakterystycznego, teatralnego stylu.

Dziś jednak mierzy się z ogromnymi oczekiwaniami fanów, którzy czekają na nowy materiał od blisko 20 lat. Każda kolejna zapowiedź wzbudza więc zarówno nadzieję, jak i ostrożny sceptycyzm.

Jeśli obecne plany się powiodą, rok 2026 może stać się jednym z najważniejszych momentów w najnowszej historii klasycznego heavy metalu.