King Diamond ujawnił, dlaczego Andy La Rocque po czterech dekadach odszedł z zespołu. Decyzja miała narastać przez lata, a kluczowe okazały się plany tras.
Andy La Rocque odszedł po 40 latach
Rozstanie Andy’ego La Rocque’a z King Diamond było jednym z najważniejszych wydarzeń w tegorocznej historii zespołu. Gitarzysta, który przez około 40 lat współtworzył brzmienie formacji, w lipcu 2026 roku przestał być jej członkiem. Jego miejsce zajął Gus G., znany między innymi z Firewind oraz współpracy z Ozzym Osbourne’em.
La Rocque dołączył do zespołu Kinga Diamonda w 1985 roku. Od tego czasu stał się jednym z najważniejszych muzyków w historii grupy, uczestnicząc w nagraniach jej kolejnych albumów. Jego charakterystyczny styl gry był jednym z elementów definiujących muzykę King Diamond.
Początkowe informacje o rozstaniu nie wskazywały na konflikt między muzykami. W oficjalnym komunikacie podkreślano wzajemny szacunek, wdzięczność za wspólne lata oraz przekonanie, że drogi obu stron mogą się teraz rozejść bez przekreślania dotychczasowej relacji.
King Diamond: nasze drogi zaczęły się rozchodzić
Więcej szczegółów na temat decyzji ujawnił sam King Diamond w rozmowie z Frankiem Godlą z Metal Injection. Wokalista podkreślił, że nie chodziło o jedno konkretne wydarzenie ani konflikt, który nagle doprowadził do odejścia gitarzysty.
Według jego relacji różnice między muzykami narastały stopniowo. Ostateczna decyzja została podjęta w ciągu dwóch dni, jednak jej przyczyny miały pojawiać się znacznie wcześniej. King Diamond zaznaczył przy tym, że on i La Rocque nadal pozostają przyjaciółmi.
Muzyk odniósł się również bezpośrednio do pojawiających się spekulacji dotyczących działalności La Rocque’a poza King Diamond. Gitarzysta jest obecnie zaangażowany w projekt Lex Legion. Według lidera King Diamond nie miało to jednak wpływu na zakończenie współpracy.
Problemem były przede wszystkim trasy koncertowe
Najważniejszym czynnikiem, na który wskazał King Diamond, okazały się plany dotyczące dalszej działalności koncertowej. Lider zespołu przyznał, że La Rocque miał inaczej postrzegać skalę i intensywność przyszłych tras.
Kiedy gitarzysta zapoznał się z nowymi planami koncertowymi, jego reakcja miała sugerować, że nie jest zainteresowany dalszym funkcjonowaniem w tak intensywnym trybie. King Diamond uznał, że właśnie w tym obszarze obaj muzycy zaczęli wyraźnie podążać w różnych kierunkach.
Wokalista zaznaczył, że rozumie takie podejście. W rozmowie przypomniał również wcześniejsze zmiany personalne w swoich zespołach, wskazując, że długotrwałe trasy koncertowe oraz związane z nimi życie rodzinne były w przeszłości jednym z powodów odejścia niektórych muzyków.
Jednocześnie King Diamond nie zamierza ograniczać aktywności koncertowej. Wręcz przeciwnie – zapowiedział, że zespół będzie nadal funkcjonował w intensywnym rytmie, ponieważ występy na żywo są obecnie bardzo istotnym elementem jego działalności.
Andy La Rocque skupia się na nowych projektach
Odejście z King Diamond nie oznacza zakończenia kariery Andy’ego La Rocque’a. Gitarzysta pozostaje aktywny muzycznie i rozwija Lex Legion, formację skupiającą muzyków związanych z klasyczną sceną heavy metalu. Wśród jej członków znalazł się również Mikkey Dee.
La Rocque nadal działa także jako producent i realizator nagrań w Sonic Train Studios w Szwecji. W wywiadzie przeprowadzonym już po zakończeniu jego współpracy z King Diamond muzyk mówił o zamknięciu pewnego rozdziału i skupieniu się na kolejnych przedsięwzięciach.
Gus G. nowym gitarzystą King Diamond
Następcą La Rocque’a został Gus G. Grecki gitarzysta ma nie tylko koncertować z zespołem, ale również uczestniczyć w komponowaniu i nagrywaniu nowego materiału. Jego wybór nie był przypadkowy.
Jak wyjaśnił King Diamond, kandydaturę Gusa G. polecił mu najpierw Hank Shermann, gitarzysta Mercyful Fate. Następnie nazwisko Greka pojawiło się także w rozmowie z Brianem Slagelem, szefem Metal Blade Records. King zaczął bliżej poznawać jego twórczość i szybko uznał, że może być odpowiednią osobą do wejścia w nowy etap historii zespołu.
Sam Gus G. przyznał po ogłoszeniu nominacji, że dołączenie do King Diamond jest dla niego dużym wyróżnieniem. Muzyk zapowiedział jednocześnie dalszą działalność z Firewind oraz rozwijanie własnych projektów.
Dla King Diamond zmiana gitarzysty oznacza więc początek nowego etapu, ale nie zerwanie z przeszłością. Cztery dekady współpracy Kinga Diamonda i Andy’ego La Rocque’a pozostają jednym z najdłuższych i najbardziej charakterystycznych rozdziałów w historii zespołu, a obecne wypowiedzi lidera wskazują, że rozstanie nie przekreśliło osobistej relacji obu muzyków.