Mariusz Duda zapowiedział największą zmianę w historii Lunatic Soul. Projekt stanie się pełnoprawnym zespołem koncertowym, a nowy album ma otworzyć kolejny rozdział.
Mariusz Duda otwiera nowy rozdział w historii Lunatic Soul
Mariusz Duda nie zwalnia tempa. Kilka miesięcy po zakończeniu swojej 25-letniej działalności w zespole Riverside muzyk ujawnił plany dotyczące projektu Lunatic Soul. Jak zapowiedział, formacja przejdzie największą metamorfozę od momentu powstania w 2008 roku i po raz pierwszy stanie się pełnoprawnym zespołem studyjno-koncertowym. Oznacza to, że fani mogą spodziewać się nie tylko nowego albumu, ale również powrotu artysty na scenę w zupełnie nowej formule.
Dotychczas Lunatic Soul funkcjonował przede wszystkim jako autorski projekt studyjny Dudy. Artysta sam odpowiadał za większość instrumentów i konsekwentnie budował charakterystyczne, nastrojowe brzmienie oparte na elektronice, ambientzie, rocku progresywnym oraz muzyce etnicznej.
Rok zmian po rozstaniu z Riverside
W opublikowanym oświadczeniu Mariusz Duda podkreślił, że 2026 rok jest dla niego czasem głębokich zmian – zarówno zawodowych, jak i osobistych. Przyznał, że świadomie zrezygnował z koncertowania, aby skupić się na zdrowiu psychicznym, odpoczynku oraz poszukiwaniu nowej inspiracji.
Muzyk przypomniał, że ostatni raz wystąpił na żywo w 2025 roku podczas wydarzeń promujących album „The World Under Unsun”, który zamknął wieloletni cykl koncepcyjny „The Circle of Life and Death”. To właśnie ten materiał symbolicznie zakończył dotychczasową estetykę Lunatic Soul.
Zmiany zbiegły się również z zakończeniem działalności Dudy w Riverside. W kwietniu 2026 roku artysta poinformował, że po 25 latach opuszcza zespół, argumentując swoją decyzję sytuacją wewnątrz grupy oraz chęcią pełnego poświęcenia się tworzeniu nowej muzyki. O tym więcej pisaliśmy tutaj:
Lunatic Soul stanie się zespołem koncertowym
Najważniejszą wiadomością dla fanów jest zapowiedź całkowitej zmiany formuły projektu. Duda poinformował, że Lunatic Soul przestanie być wyłącznie solowym przedsięwzięciem pozbawionym gitar elektrycznych. W nowej odsłonie projekt przekształci się w regularny zespół, który będzie działał zarówno w studiu, jak i na scenie.
Artysta zdradził również, że do pracy nad nowym materiałem zaprosił innych muzyków. Nie ujawnił jeszcze ich nazwisk, jednak podkreślił, że ich udział znacząco wpłynął na charakter powstających kompozycji.
Nowa płyta ma być bardziej gitarowa
Według Mariusza Dudy większość materiału na kolejne wydawnictwo jest już gotowa.
Muzyk porównuje nowe kompozycje przede wszystkim do albumów „Love, Fear and The Time Machine” oraz „Fractured”, zaznaczając jednak, że nie będzie to powrót do dawnych schematów.
Jak podkreśla, nowe utwory mają być bardziej otwarte, oparte na gitarach i gitarze basowej, a jednocześnie zachować charakterystyczną dla jego twórczości atmosferę. W jego ocenie najważniejszymi cechami materiału są lekkość, swoboda oraz bezkompromisowe podejście do komponowania.
Symboliczne pożegnanie z dawną estetyką
Artysta nie ukrywa, że nowa era oznacza również odejście od dotychczasowej symboliki projektu. Jak wyjaśnił, zamknięty został rozbudowany cykl „The Circle of Life and Death”, który przez osiem albumów opowiadał historię samotnego bohatera wędrującego pomiędzy życiem i śmiercią. Teraz zamiast metafizycznych podróży słuchacze mają trafić do zupełnie nowej rzeczywistości – bardziej współczesnej i osadzonej w codzienności.
Na razie nie ujawniono daty premiery nowego albumu ani terminu pierwszych koncertów. Wszystko wskazuje jednak na to, że po raz pierwszy w historii Lunatic Soul będzie można zobaczyć na scenie jako pełnoprawny zespół, co dla fanów twórczości Mariusza Dudy oznacza początek zupełnie nowego etapu jego muzycznej działalności.