Light Dark

Ross „The Boss” Friedman, współtwórca Manowar i The Dictators, zmarł 26 marca 2026 roku. Legendarny gitarzysta przegrał walkę z ALS.

Nie żyje pionier dwóch muzycznych światów

Zmarł Ross Friedman – gitarzysta, który na trwałe zapisał się w historii zarówno punk rocka, jak i heavy metalu. Artysta odszedł 26 marca 2026 roku w wieku 72 lat. Informację o jego śmierci potwierdziło środowisko muzyczne oraz przedstawiciele branży.

Muzyk był jedną z kluczowych postaci dla rozwoju dwóch pozornie odległych gatunków – nowojorskiego punku oraz epickiego heavy metalu. Jego działalność miała ogromny wpływ na kolejne pokolenia artystów.

Od garażowego punku do metalowych stadionów
Początki w The Dictators

Kariera Friedmana rozpoczęła się na początku lat 70. wraz z zespołem The Dictators, który współtworzył w 1973 roku. Grupa uznawana jest dziś za jednego z prekursorów punk rocka – jeszcze przed debiutami takich formacji jak Ramones czy Sex Pistols.

Zespół wydał w latach 70. trzy albumy, a jego twórczość pomogła ukształtować brzmienie sceny nowojorskiej. Friedman był odpowiedzialny za charakterystyczne, surowe riffy gitarowe, które stały się inspiracją dla wielu późniejszych muzyków.

Sukces z Manowar

Na początku lat 80. gitarzysta współtworzył zespół Manowar, który szybko zdobył status legendy heavy metalu. W jego składzie nagrał sześć albumów, w tym uznawane za klasyki „Battle Hymns” (1982) czy „Hail to England” (1984).

Brzmienie Manowar – oparte na epickich kompozycjach i mitologicznej estetyce – znacząco wpłynęło na rozwój power metalu i sceny metalowej na całym świecie.

Powroty i późniejsze projekty

W kolejnych dekadach Friedman angażował się w liczne projekty muzyczne, łącząc swoje punkowe korzenie z metalową ekspresją. W latach 90. powrócił do działalności z The Dictators, a zespół nagrał kolejne albumy – ostatni z nich ukazał się jeszcze w 2024 roku.

Artysta występował również w takich formacjach jak Death Dealer czy własnym projekcie Ross The Boss Band, pozostając aktywnym scenicznie niemal do końca życia.

Choroba, która przerwała karierę

Na początku lutego 2026 roku muzyk poinformował, że cierpi na stwardnienie zanikowe boczne (ALS), znane także jako choroba Lou Gehriga. To postępujące schorzenie neurodegeneracyjne prowadzi do zaniku mięśni i utraty kontroli nad ruchami ciała.

Diagnoza została postawiona po kilku miesiącach narastających objawów, takich jak osłabienie kończyn, które początkowo przypisywano innym dolegliwościom.

Sam Friedman nie ukrywał, jak trudne było dla niego pogodzenie się z chorobą, zwłaszcza z utratą możliwości gry na gitarze – instrumentu, który definiował jego życie.

Dziedzictwo, które pozostanie

Ross Friedman był jednym z nielicznych muzyków, którzy z równą siłą odcisnęli swoje piętno na dwóch różnych scenach muzycznych. Jego twórczość wykraczała poza schematy i łączyła pokolenia fanów – od undergroundowego punku po wielkie festiwale metalowe.

Jego charakterystyczne brzmienie i energia sceniczna sprawiły, że na stałe zapisał się w historii muzyki rozrywkowej, pozostawiając po sobie dorobek, który wciąż inspiruje kolejne pokolenia gitarzystów.