Light Dark

16 stycznia do rąk słuchaczy trafił najnowszy studyjny album zespołu Kreator. Wydawnictwo zatytułowane „Krushers of the World” od samego początku wywołało ożywioną dyskusję wśród fanów i krytyków sceny metalowej. Choć zainteresowanie premierą było duże, pierwsze reakcje pokazują, że nie wszyscy odebrali nowy materiał niemieckiej legendy thrash metalu w jednakowo entuzjastyczny sposób.

Kreator to zespół o ponad czterdziestoletniej historii, który od lat pozostaje jednym z filarów europejskiego thrash metalu. Każda nowa płyta formacji dowodzonej przez Mille Petrozza siłą rzeczy budzi emocje – zwłaszcza wśród słuchaczy wychowanych na klasycznych albumach z przełomu lat 80. i 90. „Krushers of the World” ukazał się zarówno w wersji cyfrowej, jak i fizycznej, a premierze towarzyszyła intensywna aktywność zespołu w mediach społecznościowych.

Album został wydany przez Nuclear Blast Records, czyli wytwórnię od lat współpracującą z czołowymi zespołami sceny metalowej. Na krążku znalazło się 10 premierowych kompozycji, trwających łącznie niespełna 45 minut. Za produkcję odpowiada Jens Bogren, ceniony producent znany m.in. ze współpracy z zespołami z kręgu death i melodic metalu, co wyraźnie słychać w klarownym, nowoczesnym brzmieniu albumu.

Najczęściej pojawiający się zarzut dotyczy kierunku stylistycznego obranej przez zespół. Część słuchaczy uważa, że Kreator coraz mocniej oddala się od surowego, agresywnego thrashu, który zapewnił mu status legendy. W komentarzach przewijają się opinie o zbyt melodyjnych refrenach, przewidywalnych strukturach utworów oraz fragmentach, które – zdaniem krytyków – brzmią bardziej jak nowoczesny metal z domieszką thrashu niż bezkompromisowy atak znany z dawnych lat.

Niektórzy fani zwracają też uwagę na „bezpieczny” charakter kompozycji – ich zdaniem utwory są poprawne warsztatowo, ale pozbawione elementu zaskoczenia, który kiedyś był znakiem rozpoznawczym zespołu.

Równocześnie „Krushers of the World” ma swoich zwolenników. Ci chwalą album za spójność, wysoką jakość produkcji oraz profesjonalne wykonanie. W ich ocenie Kreator konsekwentnie rozwija stylistykę znaną z ostatnich wydawnictw, nie próbując na siłę kopiować własnej przeszłości. Dla tej grupy słuchaczy nowy krążek to solidna pozycja w dyskografii zespołu – choć nawet oni często przyznają, że nie jest to album przełomowy.

Metalowa historia zna wiele przypadków płyt, które początkowo spotykały się z chłodnym odbiorem, by po latach zyskać status niedocenionych klasyków. Niewykluczone, że podobny los czeka także „Krushers of the World”. Duże znaczenie może mieć odbiór nowych utworów na koncertach oraz to, jak album sprawdzi się przy kolejnych odsłuchach.

Jedno pozostaje bezsporne – nowa płyta Kreatora nie przeszła bez echa i ponownie rozpaliła dyskusję o granicach ewolucji w thrash metalu.