Light Dark

Australijska scena muzyczna straciła jedną ze swoich najważniejszych postaci. W wieku 70 lat zmarł Rob Hirst, perkusista i współtwórca zespołu Midnight Oil, formacji, która na trwałe wpisała się w historię rocka zaangażowanego społecznie.

Muzyk od 2023 roku chorował na raka trzustki w trzecim stadium. Informację o jego śmierci przekazali we wtorek pozostali członkowie zespołu, publikując emocjonalne oświadczenie w mediach społecznościowych. Jak podkreślili, po długiej i wyczerpującej walce Hirst odszedł spokojnie, w otoczeniu najbliższych. Wspomnieli również o „małym promieniu światła na pustkowiu”, który towarzyszył im w tych trudnych chwilach – metaforze nadziei i ulgi po miesiącach bólu.

Rodzina artysty zwróciła się z prośbą, by pamięć o nim uczcić w sposób szczególny. Zamiast kwiatów zachęca do wsparcia organizacji niosących pomoc osobom zmagającym się z rakiem trzustki – chorobą, z którą Hirst mierzył się z godnością i determinacją.

Rob Hirst był czymś więcej niż tylko perkusistą. Wraz z kolegami z zespołu stworzył rozpoznawalne, surowe brzmienie Midnight Oil, oparte na pulsującym rytmie i bezkompromisowym przekazie. Był także współautorem wielu utworów, które stały się hymnami kolejnych pokoleń słuchaczy, m.in. Beds Are Burning, The Dead Heart czy Short Memory. Piosenki te łączyły energię rocka z tematami praw człowieka, ekologii i odpowiedzialności społecznej – znak firmowy zespołu.

Do końca pozostał postacią szczerą i bezpośrednią. W jednym z ostatnich wywiadów podkreślał, że mimo ciężkiej choroby czuje się człowiekiem „niezwykle szczęśliwym i spełnionym”. Te słowa dziś wybrzmiewają jak osobiste pożegnanie artysty, który nie tylko grał muzykę, ale nadawał jej sens i kierunek.

Śmierć Roba Hirsta zamyka ważny rozdział w historii australijskiego rocka, ale jego rytm i idee pozostaną żywe w nagraniach Midnight Oil oraz w pamięci fanów na całym świecie.