Rose Tattoo żegna się ze sceną po niemal 50 latach działalności. Lider grupy Gary „Angry” Anderson ujawnił jednak, że zespół może nadal nagrywać nowe utwory.
Rose Tattoo szykuje się do pożegnania ze sceną
Australijska legenda hard rocka, Rose Tattoo, realizuje obecnie trasę pożegnalną, która ma zwieńczyć blisko pięć dekad działalności zespołu. Formacja, założona w Sydney w 1976 roku, zapisała się w historii rocka dzięki takim utworom jak „Nice Boys”, „Rock ’n’ Roll Outlaw” czy „Scarred for Life”. Jej wpływ na światową scenę rockową wielokrotnie podkreślali m.in. muzycy Guns N’ Roses, którzy nagrali własną wersję „Nice Boys”.
W ramach obecnego tournée Rose Tattoo odwiedzi także Polskę. Zespół ma wystąpić 16 sierpnia w krakowskim Klubie Kwadrat, dając fanom jedną z ostatnich okazji do zobaczenia grupy na żywo.
Gary Anderson: to nie musi być całkowity koniec
Choć muzycy konsekwentnie mówią o zakończeniu działalności koncertowej, najnowsze wypowiedzi lidera grupy sugerują, że marka Rose Tattoo może przetrwać w innej formie.
W rozmowie z Shawnem Ratchesem wokalista Gary „Angry” Anderson przyznał, że coraz częściej myśli o dalszym tworzeniu muzyki po zakończeniu trasy. Jak wyjaśnił, podczas pracy z gitarzystą Mickiem Arnoldem pojawiły się nowe pomysły kompozycyjne, które mogą zaowocować kolejnymi nagraniami. Anderson podkreślił, że nie ma jeszcze sprecyzowanego planu, jednak nie wyklucza publikowania nowych utworów pod szyldem Rose Tattoo także po zejściu ze sceny.
Koniec koncertów, początek nowego rozdziału?
W praktyce oznaczałoby to model znany już z działalności wielu doświadczonych wykonawców, którzy zrezygnowali z wyczerpujących tras koncertowych, ale nadal pracują w studiu nagraniowym. Dla Andersona, który w 2026 roku kończy 78 lat, ograniczenie aktywności scenicznej wydaje się naturalnym krokiem po latach intensywnego koncertowania na całym świecie.
Jednocześnie lider grupy nie ukrywa, że proces żegnania się z zespołem budzi w nim mieszane emocje. W jednym z tegorocznych wywiadów przyznał, że świadomość zbliżającego się finału nie zmniejsza emocjonalnego ciężaru tej decyzji, zwłaszcza po utracie wielu dawnych członków formacji na przestrzeni lat.
W planach także nowy album
Co istotne, przyszłość Rose Tattoo nie ogranicza się wyłącznie do pojedynczych kompozycji. Anderson od miesięcy wspomina o pracach nad nowym materiałem studyjnym. Według muzyka zespół przygotowuje utwory, które mają nawiązywać do klasycznego brzmienia grupy, jednocześnie zachowując świeże podejście do komponowania.
Za znaczną część nowych pomysłów odpowiada gitarzysta Mick Arnold, którego Anderson określa jako niezwykle kreatywnego autora muzyki. Właśnie współpraca obu muzyków sprawiła, że rozmowy o definitywnym zakończeniu działalności zaczęły ustępować miejsca planom związanym z kolejnymi nagraniami.
Finał po 50 latach historii
Obecnie wszystko wskazuje na to, że ostatni koncert Rose Tattoo odbędzie się pod koniec 2026 roku, dokładnie w roku obchodów 50-lecia istnienia zespołu. Symboliczny finał ma nastąpić w noc sylwestrową, nawiązując do pierwszego występu grupy, który również odbył się podczas zabawy noworocznej w Sydney.
Jeżeli jednak słowa Gary’ego Andersona znajdą odzwierciedlenie w rzeczywistości, fani australijskiej legendy nie będą musieli żegnać się z Rose Tattoo na dobre. Wszystko wskazuje na to, że choć era koncertów dobiega końca, historia zespołu może być kontynuowana w studiu nagraniowym, a kolejne utwory wciąż mają szansę trafiać do słuchaczy na całym świecie.