Slipknot zaskoczyli fanów utworem „Arsenal”, ale Jim Root studzi emocje. Gitarzysta potwierdził, że singiel nie trafi na nowy album zespołu.
„Arsenal” podzielił fanów Slipknot
Slipknot wrócili z nowym utworem po ponad trzech latach przerwy. „Arsenal” został opublikowany bez długiej kampanii promocyjnej i szybko wzbudził zainteresowanie słuchaczy. Wraz z piosenką pojawił się również teledysk wyreżyserowany przez M. Shawna „Clowna” Crahana.
To pierwszy nowy materiał zespołu od czasu albumu „The End, So Far” z 2022 roku. Jest to również pierwsze premierowe nagranie Slipknot od zmian personalnych, które objęły między innymi Sida Wilsona i Craiga Jonesa, a także po dołączeniu do składu perkusisty Eloya Casagrande.
Reakcje słuchaczy na „Arsenal” okazały się jednak dalekie od jednoznacznego entuzjazmu. W komentarzach w mediach społecznościowych pojawiły się zarzuty dotyczące konstrukcji utworu, refrenu oraz kierunku, w którym podąża obecnie grupa.
Część fanów zwracała uwagę, że kompozycja odbiega od stylistyki kojarzonej z najbardziej klasycznym okresem działalności Slipknot. Szczególne emocje wywołała powtarzana w refrenie fraza „Let’s go”, którą część słuchaczy uznała za zbyt prostą na tle wcześniejszego dorobku zespołu.
Internetowa krytyka nie mówi jednak całej prawdy
Komentarze pod utworem nie są oczywiście reprezentatywnym badaniem opinii wszystkich fanów Slipknot. W przypadku zespołu o tak dużej i zróżnicowanej publiczności reakcje w internecie mogą być wyjątkowo spolaryzowane.
Warto też spojrzeć na „Arsenal” z innej perspektywy. Okazuje się bowiem, że słuchacze, którzy potraktowali singiel jako pierwszą zapowiedź brzmienia ósmego albumu Slipknot, wyciągnęli zbyt daleko idące wnioski.
Jim Root wyjaśnia, czym jest „Arsenal”
Do krytyki utworu odniósł się Jim Root. Gitarzysta odpowiedział fanom w komentarzach na Instagramie, a jego wypowiedzi zostały następnie udostępnione w sieci.
Root wyjaśnił, że „Arsenal” był przede wszystkim kompozycją, którą można było stosunkowo szybko ukończyć i opublikować w czasie, gdy zespół nadal pracuje nad właściwym materiałem na nową płytę.
Co ważniejsze, gitarzysta zaznaczył, że utwór nie jest reprezentatywny dla pozostałych kompozycji przygotowywanych przez Slipknot. Potwierdził również, że „Arsenal” nie znajdzie się na nadchodzącym albumie.
Oznacza to, że ocenianie przyszłej płyty wyłącznie na podstawie tego singla może być mocno mylące. „Arsenal” funkcjonuje jako osobna premiera, a nie pierwszy singiel przedstawiający pełny kierunek artystyczny ósmego albumu.
Nowa płyta powstaje w zupełnie innym trybie
Informacje przekazane przez Roota w ostatnich miesiącach sugerują, że proces tworzenia nowego materiału jest dla Slipknot znacznie bardziej otwarty niż w przypadku „Arsenal”.
W lipcu gitarzysta zdradził, że zespół pracuje z producentem Mattem Wallace’em, znanym między innymi ze współpracy z Faith No More. Muzycy mieli już wówczas około 50 aranżacji, choć Root podkreślał, że nie wszystkie były kompletnymi utworami. O tym więcej pisaliśmy tutaj:
Slipknot nagrywa nowy album. Jim Root ujawnia pierwsze szczegóły
Muzycy postawili przede wszystkim na wspólne granie i improwizację. Zamiast budować kompozycje wyłącznie na bazie wcześniej przygotowanych dem, członkowie Slipknot spotykają się na dłuższych sesjach, z których następnie wybierane są najbardziej interesujące pomysły.
Za porządkowanie i rozwijanie części materiału odpowiada Clown. W procesie istotną rolę odgrywa także Eloy Casagrande, dla którego nadchodzący album będzie pierwszym pełnoprawnym studyjnym wydawnictwem Slipknot.
Eloy Casagrande wnosi nową energię
Dołączenie Casagrande jest jedną z najważniejszych zmian, jakie zaszły w Slipknot przed rozpoczęciem prac nad kolejną płytą. Brazylijski perkusista, wcześniej związany między innymi z Sepulturą, zastąpił Jaya Weinberga.
Jim Root wielokrotnie podkreślał, że możliwość pracy z Casagrande otworzyła przed zespołem nowe możliwości. Gitarzysta opisywał obecne sesje jako bardziej spontaniczne i organiczne, a sam proces tworzenia miał przywrócić muzykom część twórczej energii.
Root mówił również, że słuchając rozwijających się aranżacji, po raz pierwszy od dawna ma poczucie zbliżania się do muzyki, którą wcześniej słyszał w głowie, ale której nie potrafił przełożyć na gotowe kompozycje.
Nie oznacza to jednak prostego powrotu do brzmienia pierwszych płyt Slipknot. Root wyraźnie zaznaczał, że nowy materiał nie będzie próbą nagrania kolejnego klasycznego albumu nu metalowego. Wśród rozwijanych pomysłów mają pojawiać się zarówno agresywne riffy, jak i bardziej melodyjne, ciężkie czy eksperymentalne fragmenty.
To nowy rozdział Slipknot
„Arsenal” jest interesujący również z punktu widzenia sytuacji samego zespołu. Slipknot zakończyli współpracę z Roadrunner Records po wydaniu „The End, So Far”, a nowy materiał powstaje już w innym otoczeniu wydawniczym. „Arsenal” jest pierwszym wydawnictwem grupy opublikowanym pod własnym szyldem (sic)est Records.
Równocześnie obecny skład różni się od tego, który nagrywał poprzednią płytę. Do odejścia Sida Wilsona i Craiga Jonesa doszło w okresie, gdy grupa przygotowuje materiał na swój ósmy album, a za perkusją znalazł się Casagrande.
Wszystko to sprawia, że następna płyta będzie jednym z najbardziej interesujących momentów w historii zespołu. Slipknot mają za sobą ponad ćwierć wieku działalności, a oczekiwania wobec kolejnego albumu są wyjątkowo wysokie.
„Arsenal” pozostanie osobnym eksperymentem
Na razie nie ma więc podstaw, by traktować „Arsenal” jako muzyczną deklarację dotyczącą całej następnej płyty. Sam Jim Root rozwiał w tej kwestii wątpliwości: utwór został ukończony wcześniej niż pozostały materiał, dzięki czemu zespół mógł szybciej podzielić się nową muzyką, ale nie został wybrany jako reprezentacja przyszłego albumu.
Na dokładniejszy obraz nowego albumu trzeba będzie poczekać do momentu, gdy zespół pokaże kolejne kompozycje. Tymczasem „Arsenal” pozostaje osobnym rozdziałem – niespodziewaną premierą, która wywołała sporo emocji, ale jednocześnie nie powinna być traktowana jako odpowiedź na pytanie, jak zabrzmi ósmy album grupy.