Light Dark

Po latach ciszy wydawniczej Tony Iommi ponownie daje fanom powód do ekscytacji. Weteran heavy metalu potwierdził, że jego nowy solowy album ukaże się w 2026 roku. Choć pierwsze sygnały o zakończeniu prac nad materiałem pojawiły się już w 2024 roku, artysta od początku podkreślał, że nie zamierza działać pod presją czasu. Jak się okazuje – dotrzymał słowa.

Na początku stycznia 2026 roku gitarzysta opublikował w mediach społecznościowych krótkie wideo, w którym podsumował minione miesiące i zdradził swoje plany na najbliższą przyszłość. Wśród nich najważniejszy był jasny komunikat: nowa płyta rzeczywiście trafi do słuchaczy jeszcze w tym roku. Iommi nie krył entuzjazmu, podkreślając, że praca nad albumem była dla niego czystą przyjemnością i twórczym wyzwaniem.

Co ciekawe, początkowo projekt miał wyglądać zupełnie inaczej. Muzyk zdradził, że na wczesnym etapie rozważał wydanie płyty instrumentalnej. Z czasem jednak koncepcja ewoluowała – ostatecznie na albumie pojawi się wokal, choć w bardzo oszczędnej formie. Iommi zdecydował się zaprosić tylko jednego wokalistę, rezygnując z licznych gościnnych występów, które często są znakiem rozpoznawczym solowych projektów legend rocka.

Takie podejście sugeruje, że gitarzysta postawił na spójność i klimat, a nie na nazwiska przyciągające uwagę. To decyzja zgodna z jego artystyczną filozofią, znaną fanom już z czasów Black Sabbath, gdzie ciężar, prostota i charakterystyczne riffy zawsze były ważniejsze niż zbędne ozdobniki.

Zapowiedź nowej płyty wpisuje się w szerszy kontekst ostatnich aktywności Iommiego. W ostatnich latach muzyk pojawiał się gościnnie w różnych projektach, a szczególne zainteresowanie wzbudziła jego ponowna współpraca z Glenn Hughes, która przypomniała fanom o sile ich wspólnej chemii artystycznej. Wszystko to sprawiło, że oczekiwania wobec solowego albumu są wyjątkowo wysokie.

Na razie nie znamy dokładnej daty premiery ani szczegółów dotyczących listy utworów. Sam Iommi zapowiada jednak, że będzie na bieżąco informował o postępach i kolejnych etapach wydawniczych. Dla fanów heavy metalu pozostaje więc jedno – uzbroić się w cierpliwość i przygotować na powrót jednego z najbardziej wpływowych gitarzystów w historii rocka w pełnej, autorskiej odsłonie.