Light Dark

Do sieci trafiły nagrania z legendarnego albumu „Eros” grupy Deftones. Wyciek nieukończonego materiału wywołał gorącą debatę wśród fanów i branży muzycznej.

Tajemniczy album Deftones niespodziewanie trafił do sieci

W społeczności fanów amerykańskiej formacji Deftones zawrzało po doniesieniach o wycieku materiałów pochodzących z albumu „Eros”. Płyta, nad którą zespół pracował w latach 2007–2008, przez niemal dwie dekady funkcjonowała jako jedna z największych zagadek współczesnego rocka alternatywnego i metalu. Według licznych relacji internetowych do sieci trafiło jedenaście utworów przypisywanych właśnie temu projektowi, a także niepublikowane wcześniej dema z sesji nagraniowych albumu „Ohms” z 2020 roku.

Choć pliki zostały szybko usunięte z wielu miejsc w internecie, zdążyły zostać pobrane przez tysiące użytkowników, wywołując lawinę komentarzy na forach i w mediach społecznościowych. Autentyczność nagrań nie została oficjalnie potwierdzona przez zespół.

Deftones sprzedają większość praw katalogu – historyczna transakcja w cieniu rosnącej popularności

Dlaczego „Eros” nigdy nie został wydany?

Historia albumu jest nierozerwalnie związana z tragicznymi wydarzeniami z listopada 2008 roku. Wówczas basista Deftones, Chi Cheng, uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu w Kalifornii. Muzyk doznał ciężkiego urazu mózgu i przez lata pozostawał w stanie minimalnej świadomości. Zmarł w 2013 roku w wieku 42 lat.

Prace nad „Eros” zostały wstrzymane, a zespół zdecydował się rozpocząć wszystko od nowa. W efekcie powstał album „Diamond Eyes”, który ukazał się w 2010 roku i dla wielu fanów stał się początkiem nowego rozdziału w historii grupy.

Chino Moreno nie chciał wracać do dawnych nagrań

Wokalista Deftones, Chino Moreno, wielokrotnie podkreślał w wywiadach, że powrót do materiału z „Eros” jest mało prawdopodobny. Jeszcze w 2025 roku przyznał, że ukończenie albumu wymagałoby od zespołu ponownego zanurzenia się w trudnym emocjonalnie okresie życia oraz dopracowania wielu nieukończonych pomysłów. Według muzyka jedynie utwór „Dallas” był bliski finalnej wersji.

Moreno zwracał również uwagę, że materiał nigdy nie został ukończony. W przeszłości oceniał, że warstwa instrumentalna była gotowa w około 75–80 proc., natomiast teksty i wokale pozostawały na znacznie wcześniejszym etapie prac.

Jakie utwory znalazły się w wycieku?

Według serwisów i relacji fanów, wśród udostępnionych nagrań znalazły się kompozycje oznaczone roboczymi tytułami:

Lista utworów przypisywanych „Eros”
  • Destiny
  • Brenda
  • Melanie
  • Smile
  • Margot
  • Candy
  • Sable
  • Electra
  • Trempest
  • Diamond
  • Briana

Dodatkowo w sieci miały pojawić się materiały z okresu nagrywania albumu „Ohms”, w tym niepublikowany wcześniej utwór „Sensations”.

Fani spierają się o etykę słuchania wycieku

Największe emocje wzbudziła jednak nie sama muzyka, lecz pytanie, czy słuchanie nieautoryzowanych nagrań jest właściwe.

Część fanów uważa, że publikacja materiału stoi w sprzeczności z wolą zespołu. W licznych dyskusjach na Reddicie podkreślano, że „Eros” to ostatnie nagrania z udziałem Chenga, a ich upublicznienie może być bolesne dla pozostałych członków grupy. Wielu użytkowników zwracało uwagę, że do internetu trafiły przede wszystkim wersje robocze, które nigdy nie miały zostać ocenione przez szeroką publiczność.

Inni słuchacze przyznawali natomiast, że możliwość poznania materiału po osiemnastu latach oczekiwania daje im poczucie domknięcia pewnego rozdziału historii zespołu. Dla wielu fanów „Eros” urósł przez lata do rangi niemal mitycznej płyty, której istnienie było przedmiotem spekulacji i internetowych legend.

Stephen Carpenter z Deftones ujawnia poważną chorobę. „Codziennie byłem bliski płaczu z bólu”

„Smile” pozostawało jedynym oficjalnie ujawnionym śladem

Przez lata jedynym utworem, który oficjalnie wydostał się z sesji „Eros”, było „Smile”. W 2014 roku Moreno opublikował nagranie w internecie w rocznicę śmierci Chenga, jednak zostało ono szybko usunięte przez wytwórnię. Pięć lat później zespół wykonał kompozycję na żywo podczas własnego festiwalu Dia De Los Deftones.

Deftones milczą, a zainteresowanie rośnie

Do tej pory członkowie Deftones nie wydali oficjalnego oświadczenia dotyczącego pojawienia się nagrań w sieci. Tymczasem dyskusja wokół „Eros” pokazuje, jak ogromne znaczenie wciąż ma ten niewydany album dla fanów grupy.

Niezależnie od tego, czy nagrania okażą się autentyczne i kompletne, czy pozostaną jedynie zbiorem roboczych szkiców, jedno jest pewne – historia „Eros” ponownie znalazła się w centrum uwagi, a zainteresowanie jednym z najbardziej tajemniczych projektów w dorobku Deftones osiągnęło poziom niewidziany od wielu lat.